Opuścili
szpital dwie godziny temu. Spędzili w nim prawie połowę dnia. Wszystko odbyło
by się prędzej, gdyby nie zawzięta upartość młodszego Uchiha i jego brak wiary
w ludzi. Negatywne nastawienie ciemnookiego, wyprowadzało Tsunade z równowagi i
tylko obecność Itachi’ego hamowała ją i jej nerwy na wodzy. W swojej karierze spotkała wielu dziwnych
pacjentów, ale coś takiego przydarzyło się po raz pierwszy. Ostatecznie
wszystko co sobie zaplanowała, zostało zrealizowane. Teraz wystarczy czekać na
końcowe potwierdzenie z laboratorium. Do tego czasu, Sasuke nie będzie musiał
pojawiać się w szpitalu.
Jechali
samochodem, milcząc. Młodszy Uchiha nie odezwał się ani słowem. W ciszy
obserwował widok za oknem. Nie uraczył brata najmniejszym spojrzeniem. Itachi
rozumiał a raczej starał się zrozumieć jego zachowanie, jednak to, co wyczyniał
w szpitalu, nie mieściło mu się w głowie. Westchnął kilka razy, na samą myśl.
Miał tylko nadzieję, że Tsunade nie zaprzestanie leczyć jego brata. Może i tego
nie pokazuje, ale jest pewny, że gdyby tak się stało, Sasuke całkowicie
odwrócił by się od wszystkich a wtedy nawet najlepszy terapeuta nie pomógłby.
- Wstąpię po
drodze do sklepu. Chcesz coś ? – zapytał , parkując samochód przed marketem.
Ciemnooki wzruszył tylko ramionami, nadal unikając kontaktu wzrokowego z
bratem. Gdy Itachi zniknął za szklanymi drzwiami, Sasuke odwrócił się w tamtą
stronę. Nie patrzył jednak za bratem, lecz na coś zupełnie innego. Coś, co miał
tak blisko a jednak bardzo daleko.
Dotknął jej.
Muskał delikatnie opuszkami palców, chcąc poczuć przyjemność pod skórą. Idealny
kształt oraz delikatność, która za każdym razem przyprawiała go o dreszcze, gdy
jej dotykał. W tych chwilach czuł się najszczęśliwszy na świecie. Teraz też tak
było. Nie przyznawał się nikomu, że mu zależy. Nie widział konkretnego powodu,
aby zdradzać ten sekret. Nigdy nie przestał jej uwielbiać, nawet po feralnym
wypadku. Niestety miłość fizyczna musiała się skończyć, jednak ta duchowa, na
zawsze pozostanie w jego sercu.
- Szkoda, że
już nigdy nie będziemy razem – szepnął do siebie i wtedy znów poczuł chęć,
dotknięcia jej, ale tym razem chciał bardziej zacisnąć na niej dłonie. Pragnął
trzymać mocno a jednocześnie delikatnie, stanowczo ale ze spokojem. Korzystając
z nieobecności brata, złapał za kierownicę, tak, jak kiedyś. Poczuł się
cudownie. Wykonał kilka ruchów, kręcąc nią raz w prawo a raz w lewo. Gdyby mógł
dotknąć pedału.. Niestety, tego nie jest w stanie zrealizować. Jego nogi
całkowicie odmówiły posłuszeństwa rok temu.
Uderzył
pięściami o deskę rozdzielczą. Nienawidził tamtego wspomnienia oraz
wszystkiego, co miało miejsce później. Nawet najbliższego przyjaciela, posłał
do „diabła”, odsuwając się od niego. Nie mógł znieść, że on nadal może spełniać
ich wspólne marzenia, podczas gdy on … Nie dokończył rozważań, gdyż drzwi
samochodu otworzyły się a do środka wszedł starszy Uchiha.
- Proszę,
ciastko czekoladowe. Mam nadzieję, że nadal jest Twoim ulubionym –zagadał do
niego, kładąc małą, papierową torebkę na jego kolanach. Nie słysząc żadnej
odpowiedzi, zapiął pasy, uruchomił silnik i ruszył w dalszą drogę.
Do domu
zajechali czterdzieści minut później. Gdy tylko Sasuke znalazł się w swoim
pokoju, zamknął się od środka i już nie wyszedł, nawet na kolację. Itachi nic
nie powiedział. Zważywszy na zachowanie młodszego brata w szpitalu, wcale się
nie dziwił, że w taki sposób zakończy się dzień.
Mikoto i
Fugaku zostali poinformowani o wszystkim, co wydarzyło się podczas badań.
Państwo Uchiha mogli jedynie przytaknąć. Nic więcej nie byli w stanie zrobić.
Mieli jednak nadzieję, że wkrótce ich syn stanie się taki, jak kiedyś oraz, że
pogodzi się z przyjacielem. Oboje byli sobie potrzebni, aby realizować wspólnie
marzenia, które razem zaczęli kiedyś tworzyć.
- Co sądzisz o
naszym pacjencie ? – Tsunade zapytała Sakurę o zdanie. Dziewczyna cały czas
towarzyszyła kobiecie w czasie badań, dlatego chciała poznać jej opinię,
zwłaszcza, że zauważyła, jak zielonooka obserwuje oraz postępuje z pacjentem.
- Cóż … Żal mi
go ale co do jego osoby … Czasami miałam ochotę walnąć go w głowę, aby pozwolił
nam robić swoje – odpowiedziała – Mimo tego, chciałabym aby wszystko poszło
dobrze i można by było postawić go na nogi – dodała, siadając na krześle.
- Niedługo się
dowiemy, choć … - Sakura spojrzała na kobietę – Nie chciałam mu tego mówić, ale
jestem pewna na 85 %, że wróci do zdrowia. Potrzebuje tylko odpowiedniego
podejścia w czasie rehabilitacji, która będzie na niego czekała, po przebytym
zabiegu – dodała.
- Myśli Pani,
że dojdzie ona do skutku ?
- Mam taką
nadzieję – uśmiechnęła się – Czas do domu. Zapewne masz na dzisiaj dość. Z
naszym pacjentem spotkamy się za kilka dni i mogę Cię zapewnić, że przez
dłuższy czas, będziemy mieli go pod swoimi skrzydłami – dodała.
- Chyba zacznę
chodzić na techniki relaksacyjne – odparła – Do jutra – pożegnała się i
opuściła szpital. Hinata czekała przed budynkiem. Razem wróciły do domu.
Kilka dni
później, Tsunade otwarła beżową kopertkę z napisem „Sasuke Uchiha”. Nadszedł dzień,
w którym wszystko ma stać się jasne. Wzrokiem śledziła każde słowo napisane na
białych kartach papieru a ściśnięte ze sobą brwi, powoli zaczęły się
rozluźniać, zaś usta przybierały łukowaty kształt, skierowany ku górze. To
mogło oznaczać tylko jedno – dobre wieści. Gdy tylko skończyła, złapała za
słuchawkę telefonu i wykręciła odpowiedni numer, cierpliwie czekając, aż po
drugiej stronie, odezwie się drugi głos.
Spała jeszcze,
gdy nagle komórka zaczęła wydawać z siebie okrutne dźwięki. Zasłoniła głowę
poduszką, aby zagłuszyć melodię, niestety mimo wysiłków, nadal była słyszalna.
Wymamrotała pod nosem kilka niezbyt miłych słów pod adresem tego, kto ośmiela
się ją budzić o tej porze, gdy jednak spojrzała na wyświetlacz, od razu usiadła
do pionu, naciskając zieloną słuchawkę, o mało jej nie upuszczając.
- Halo ? –
odezwała się pospiesznie
- Za 30 minut
w moim gabinecie – usłyszała, po czym rozmówca rozłączył się. Sakura spojrzała
w kalendarz. Według rozpiski miała dziś wolny dzień. Ponownie wymamrotała coś
pod nosem, po czym szybko wbiegła do łazienki aby przygotować się do wyjścia. Gdy była już gotowa, pędem wybiegła z domu,
biorąc taksówkę. W normalny sposób, nie dotarła by na miejsce w określonym czasie.
- Szpital,
proszę – wydukała najszybciej jak się dało. Kierowca przytaknął i ruszył w
określonym kierunku. Dotarli w 20 minut.
Sakura zapłaciła, pożegnała się z taksówkarzem i wbiegła do budynku.
Gabinet Tsunade znajdował się na drugim piętrze. Zielonooka widząc ludzi
czekających na windę, od razu wybrała schody. Będzie szybciej, jeśli pobiegnie
na górę.
Zapukała do
drzwi, po czym weszła do pomieszczenia. Blondynka już na nią czekała. Trzymała
kubek
z kawą i wciąż śledziła kilka kartek papieru, które dostała dziś rano. Gdy
Haruno znalazła się w jej gabinecie, spojrzała na nią, po czym lekko się
uśmiechnęła.
- Siadaj –
oznajmiła. Dziewczyna posłusznie wykonała prośbę kobiety, nadal nie wiedząc,
dlaczego została tu wezwana w dniu wolnym.
- Coś się
stało ? – musiała o to zapytać. Senju pokręciła przecząco głową, co jeszcze
bardziej zbiło zielonooką z tropu. Teraz to już kompletnie nic z tego nie
rozumiała – Więc dlaczego tu jestem ? – kolejne pytanie wyszło z jej ust.
- Miałam powód
– usłyszała krótkie zdanie a później widząc, jak Sakura zamierza otworzyć usta
z zamiarem zadania następnego pytania, podsunęła jej beżową kopertę.
- Co to ?
- Sama zobacz –
zachęciła ją. Zielonooka wzięła w dłonie kopertę, odwracając ją wierzchem ku
górze. Od razu rzuciły jej się w oczy dwa napisy. Przeniosła wzrok na Tsunadę,
która tylko przytaknęła. Młoda lekarka
wyciągnęła zawartość.
- To wyniki
badań, brata Itachi’ego – oznajmiła.
- Tak.
Przyszły dzisiaj rano, dlatego ściągnęłam Cię do szpitala.
- Mówiłaś już
im ? – zapytała, lecz kobieta zaprzeczyła.
- Zrobimy to
osobiście – rzekła – Bądź gotowa za 10 minut – dodała.
W domu Państwa
Uchiha dzień rozpoczynał się tak samo jak i kończył. Praktycznie wszystko od
momentu wypadku, stało się monotonne i skupione na młodszym synu. Dziś też tak
było. Pan domu zjadł z żoną śniadanie, po czym wyszedł do pracy. Itachi
próbował jakoś namówić brata, aby zaczął spędzać z nimi więcej czasu, niż tylko
przesiadywać w pokoju, jednak nie przyniosło to żadnych pozytywnych skutków.
Sasuke całkowicie odizolował się od domowników a jego światem stały się cztery
ściany, komputer oraz balkon, jako jedyny kontakt ze światem zewnętrznym.
- Idź sobie i
zostaw mnie w spokoju – warczał, gdy Itachi upierał się przy swoim. Męczyło go
zachowanie Sasuke, który według niego, marnuje swoje życie.
- Jesteś
uparty jak osioł ! –krzyknął
- Zamknij się
! – usłyszał odzew. Kłótnia zapewne by się zaczęła, gdyby nie dzwonek do drzwi
oraz późniejsze, znajome głosy.
- Oho, mamy
gości – powiedział na wpół do siebie ale również po części do brata, mając
nadzieję, że wzbudzi tym jego ciekawość.
- Kto
przyszedł ? – zapytał Sasuke
- Wyjdź z
pokoju, to się dowiesz – odparł Itachi, schodząc na dół.
Wchodząc do
salonu od razu rozpoznał dwie kobiety. Uśmiechnął się na ich widok, jednak
zastanawiał się nad celem ich wizyty i dopiero później przyszło mu to do głowy.
Spojrzał na wiszący kalendarz. Wyniki Sasuke. Miały być właśnie w tym tygodniu.
- Dzień dobry
Pani Uchiha – przywitała się Tsunade.
- Witam.
Proszę, usiądźcie – zaprowadziła ich w stronę miękkich sof, na których zawsze
siadali goście. Panie zajęły miejsca a już po chwili, jednak z pokojówek,
wniosła filiżanki herbaty i ciastka.
- Przyszłyśmy
tutaj, gdyż mamy ważną wiadomość – zaczęła blondynka. Serce Mikoto ścisnęło
mocno. Ona również przeczuwała cel wizyty i bała się usłyszeć to, czego nie
chciała.
- Dzień dobry –
przywitał się Itachi, który wcześniej nie został zauważony przez gości.
- Cześć –
odpowiedziała Sakura, obdarzając chłopaka szczerym uśmiechem. Starszy Uchiha
odwzajemnił gest. Zajął miejsce obok matki aby wesprzeć ją.
- Dzisiaj
rano, otrzymałam wyniki Sasuke… - zaczęła
- I ?
- Proszę się
nie martwić – kontynuowała – Możemy zacząć przywracać Sasuke władzę w nogach.
Nie ma żadnych przeciwwskazań – zakończyła.
- Naprawdę ?
Jest Pani tego pewna? – Mikoto aż podskoczyła, gdy treść informacji dotarła do
jej uszu. Przytaknięcie Tsuande, potwierdzające jej poprzednie słowa,
doprowadziły panią domu do łez. Nie mogła uwierzyć, że szczęście powoli zaczyna
zaglądać w ich życie i być może, już niedługo wszystko wróci do normy.
- W 100 %.
Jeśli tylko Sasuke zechce, możemy zacząć od dzisiaj, lecz ostrzegam, że nie
będzie to łatwe. Zabieg sam w sobie nie trwa długo, jednakże wszystko zależy od
rekonwalescencji pacjenta oraz nastawienia psychicznego a z tego co ostatnio
zaprezentował mi Wasz syn, wnioskuję, że nie będzie to łatwe zadanie – rzekła
Tsunade.
- Przepraszam
za jego zachowanie. Wiem, że jest taki …
- Zadufany,
zarozumiały, nerwowy, kłótliwy, myślący tylko o sobie…
- Sakura ! –
skarciła ją blondynka.
- Przepraszam …
- Nic się nie
stało. Sasuke właśnie takim się stał po wypadku, ale proszę mi uwierzyć. Kiedyś
było zupełnie inaczej. Nie potrafił usiedzieć na miejscu a większość czasu
spędzał z Naruto, spełniając ich wspólne marzenie – usprawiedliwiał go Itachi –
Mam nadzieję, że już wkrótce mój brat znów będzie taki, jak dawniej.
- Jeśli tylko
będzie przestrzegał zasad, wróci do siebie – rzekła Tsunade – Myślę, że trzeba
powiadomić interesanta o owych informacjach – zaproponowała kobieta – Sakura,
pójdziesz na górę
i przekażesz Sasuke wszystko to, o czym rozmawiałyśmy w szpitalu.
- Dobrze –
odparła, choć zastanawiała się, dlaczego to właśnie ona ma iść do niego.
Tsunade lepiej się do tego nadawała.
- Pójdę z Tobą
– zaproponował Itachi, co przyniosło wielką ulgę zielonookiej. W dwójkę udali
się na piętro aby porozmawiać z młodszym Uchiha, choć nie spodziewali się cudów
podczas konwersacji, która z pewnością okaże się jednostronnym dialogiem.
Stanęli przed
drzwiami, które zostały jakiś czas temu wymienione, po tym jak Tsunade rozwaliła
je jednym kopnięciem. Oboje westchnęli jednocześnie. Itachi zapukał, nie chcąc
wchodzić bez pozwolenia do rozjuszonego brata.
- Czego chcesz
– usłyszał warczenie po drugiej stronie.
- Masz gościa
i lepiej otwórz, gdyż przyszedł on w Twojej sprawie – rzekł Itachi
- Powiedz temu
głąbowi, że nie chcę go widzieć i nie interesują mnie jego nowe plany. Niech
sobie weźmie fabrykę i wszystko co jest z nią związane – odparł. Sakura
spojrzała na starszego Uchiha.
- Od wypadku
Sasuke nie rozmawia z Naruto. Po za tym kiedyś oboje konstruowali samochody ale
jak widzisz… Teraz jest to niemożliwe.
- Rozumiem,
ale przecież z tego co mówiłeś, to Naruto nie jest winien katastrofie – odparła
Haruno.
-Mój brat wini
go za to, że tamtego dnia nie prowadził samochodu, tak jak było uzgodnione. Z
tego co wiem, Naruto odrzucił kluczyki Sasuke, bo bał się że uszkodzi nowy
prototyp i wtedy to się stało.
- To głupie –
odparła Sakura – Jak można obwiniać przyjaciela o coś, co nie jest w
rzeczywistości niczyją winą.
- Sam
chciałbym to wiedzieć.
- No dobra…
Miejmy to już z głowy. Chyba będzie trzeba wejść bez pukania – rzekła zielonooka,
naciskając na klamkę.
Od tygodnia
nie przerwalnie pracował w fabryce, aby ukończyć najnowszy prototyp samochodu.
Był on dla niego ważny z jednego powodu. To zapomniany projekt, który kiedyś on
i Sasuke nabazgrali
w szkole, podczas nudnych zajęć historii. Jeszcze przed wypadkiem znalazł ów
rysunki i chciał się podzielić nimi z przyjacielem, zaraz po powrocie z jazdy
próbnej, niestety plany legły w gruzach wraz z wypadkiem, który nastąpił tamtego
dnia. Mimo tego, postanowił urzeczywistnić szkice i właśnie nadszedł ten dzień,
w którym prymitywny rysunek zamienia się w namacalną rzecz z wieloma
udoskonaleniami.
- Naruto ? –
usłyszał skrzypnięcie ogromnych drzwi a później usłyszał głos – Co tu jeszcze
robisz ? Myślałem, że poszedłeś do domu. – Blondyn uniósł głowę znad otwartej
maski, przetarł czoło
i spojrzał w stronę wyjścia, przy którym
stał Minato.
- Chciałem go
skończyć. Za długo leżał w szufladzie – odparł, ponownie pochylając się nad
silnikiem.
- Mama martwi
się o Ciebie – rzekł mężczyzna, podchodząc do syna.
- Już idę –
blondyn uśmiechnął się szeroko – Jeszcze tylko jedna śrubka i będzie gotów –
dodał, kręcąc kluczem nr. 16.
- Słyszałeś
wieści ? – Minato zapytał po chwili milczenia, nie chcąc przeszkadzać synowi.
Ten spojrzał na ojca, nie wiedząc o czym mówi. Mężczyzna wyczytał niewiedzę z
oczu syna, więc postanowił kontynuować – Pani Tsunade odwiedziła dzisiaj dom
Sasuke. Podobno przyszły wyniki jego badań. Miała je dziś skonsultować z Państwem
Uchiha.
- Naprawdę ? –
oczy Uzumakiego zrobiły się ogromne. Aż buchała od niego ciekawość. Tak bardzo
liczył na to, że da się coś zrobić z przypadkiem przyjaciela – Wiesz coś ? Pan
Fugaku dzwonił do Ciebie ? Chciałbym się z nim zobaczyć – mówił tak szybko, że
czasami gubił słowa, lecz wkrótce jego zapał ostygł, gdy przypomniał sobie, że
Sasuke nie życzy sobie jego wizyt.
-
Rozmawialiśmy na ten temat. Miałem Ci przekazać, że badania, które przeszedł
Sasuke przyniosły obiecujące wyniki i jeśli tylko uda się go przekonać, to
nawet jutro mogą rozpocząć przygotowania do zabiegu. Później czeka go jednak
długa rehabilitacja ale szanse na to, iż znów będzie chodził są bardzo duże –
odparł Minato.
- To wspaniale
! Szkoda, że nie mogłem być z nim w takim momencie. Oby tylko jego duma
ustąpiła
i zgodził się na zabieg – rzekł Naruto.
- Dlaczego
miało by być inaczej ? – zapytał zdziwiony mężczyzna
- Spotkałem
Sasuke w szpitalu, gdy byłem na badaniach kontrolnych. Nie wykazywał żadnego
entuzjazmu. Wyczytałem to po jego spojrzeniu. Najchętniej zostałby w domu,
gdzie ma święty spokój.
- Rozumiem.
Myślę, że będzie potrzebował teraz prawdziwego przyjaciela, który pomoże mu
przejść następny etap w jego życiu.
- Wiesz, że
jestem na to gotowy, ale on nie pozwala się nikomu do siebie zbliżać –
westchnął Uzumaki.
- Może trzeba
czynić to małymi krokami – zaproponował mężczyzna – Teraz wracajmy do domu,
inaczej Twoja matka skróci mnie o głowę – dodał, czochrając synowi włosy.
Oboje weszli
do środka, zastając młodszego Uchihę na balkonie. Z słuchawkami w uszach,
chciał zagłuszyć dźwięki dochodzące z holu, które należały do jego brata oraz
zielonookiej. Postanowił kompletnie zignorować informację o gościu oraz
wiadomościach jakie mu przyniósł. Sakura westchnęła. Pokój Sasuke był o wiele
większy niż jej i lepiej umeblowany. Motywem przewodnim stały się oczywiście
samochody a także wszystko, co się z nimi kojarzyło. Gdzie nie spojrzeć, tam
było można ujrzeć a to plakaty a to figurki składanych pojazdów, bądź szkice
planów, które były już zrealizowane. Na dużej komodzie stało kilka nagród,
zdobyte w konkursach motoryzacyjnych, dyplomy i szarfy uznaniowe. Niedaleko balkonu stał wielki drewniany blat
na dwóch podporach, gdzie rozłożony został biały papier z rozpoczętym szkicem
oraz ołówkami. Rysunek był niedokończony.
Podeszła
bliżej, wciąż rozglądając się po pokoju. Nie mogła nadziwić się wszystkiemu, co
tu zobaczyła. Bała się dotknąć czegokolwiek, nawet stąpanie po dywanie wydawało
jej się niebezpieczne. Gdy pierwszy szok miała już za sobą, postanowiła udać
się na balkon. Stanęła tuż za nim. Nawet tego nie zauważył. Wzięła głęboki
wdech, po czym zrobiła krok w przód, stając naprzeciw niego. Twarzą
w twarz.
- Czego tu
chcesz – warknął, gdy tylko zobaczył ją przed sobą.
- Przyszłam
przekazać Ci wiadomość – odparła spokojnie
- Nie interesuje
mnie, co masz do powiedzenia. Wyjdź stąd – odburknął, wkładając słuchawki do
uszu. Sakura zachowywała spokój. Wiedziała, że złością niczego nie wskóra, choć
zdawała sobie również sprawę, że na dłuższą metę tak nie pociągnie.
- Myślę
zupełnie inaczej – odparła, opierając się o balustradę, zaczynając wojnę
psychologiczną. Wdychała świeże powietrze, twarz kierując ku słońcu – Piękny dzień.
Miło by było pójść na spacer, korzystając z pogody – na początku mówiła tylko i
wyłącznie do siebie, sprawdzając reakcję Sasuke. Olewał ją. Wciąż miał
słuchawki w uszach, więc żadne słowo do niego nie dochodziło. Korzystając
z momentu, iż ma zamknięte oczy, podeszła do niego i jednym ruchem pozbyła go
źródła dźwięku. Momentalnie otworzył powieki. Stała przed nim, kręcąc dwoma
kabelkami zakończonymi zaokrąglonymi muszelkami.
- Odbiło Ci ?!
Oddawaj to ! – krzyknął
- Nie lubię,
kiedy ignoruje się mnie i to co mówię – odparła.
- Masz mi to
zwrócić, jasne ?! – wrzeszczał. Był wściekły. Muzyka należała do jego następnych
zainteresowaniach, zaraz po motoryzacji.
- Jeśli mnie w
końcu wysłuchasz, otrzymasz je jako nagrodę – rzekła, ignorując wrzaski.
- Wypchaj się
! Nie interesuje mnie to, co chcesz mi powiedzieć.
- Nawet jeśli chodzi
o Twoje nogi, marzenia i sprawność ? – zapytała sarkastycznie.
- Czego ode
mnie chcesz ?! Dlaczego zaczęliście się mnie czepiać ?! – znów uniósł głos.
- Może na
początek przestał byś się wydzierać. Nie wszyscy muszą wiedzieć, że mieszka tu
narwaniec, który nie potrafi nad sobą panować – syknęła – Tak lepiej – rzekła,
gdy w końcu się uspokoił. Patrzył na nią z tak wielką złością, która mogła by
zabić jak w kreskówkach. Dobrze, że Itachi był niedaleko. To nie tak, że się go
bała, lecz dzięki obecności starszego Uchiha wiedziała, że musi trzymać nerwy
na wodzy. Tsunade z pewnością byłaby bardziej bezpośrednia.
- Mów co masz
do powiedzenia i wyjdź.
- Miły jak
zawsze – odparła, lecz po chwili przeszła do sedna sprawy – Trzymaj – wepchnęła
mu
w ręce kopię wyników badań, które przeszedł kilka dni temu – Masz szczęście a
jeśli do tego będzie towarzyszył Ci rozum, to jutro stawisz się w szpitalu na
zabieg, który postawi Cię na nogi. Rzecz jasna nie od razu. Będziesz musiał
przejść również rehabilitację abyś mógł w pełni być sprawny. Decyzja należy do
Ciebie, jednak nie możesz za długo zwlekać. Każdy dzień zwłoki obniża Twoje
szanse aby ponownie być sprawnym – wyjaśniła, wpatrując się w jego czarne
tęczówki, które śledziły zapiski na kartkach jakie mu wręczyła – To tyle. Jeśli
się zdecydujesz, to wiedz, że będziesz musiał wykonywać wszystkie nasze
zalecenia bez żadnych sprzeciwów. Tsunade czeka na odpowiedź do jutrzejszego
ranka – zakończyła temat i opuściła pokój Sasuke, zostawiając go sam na sam z bratem.
Młody Uchiha nie wypowiedział ani jednego słowa. Cały czas wpatrywał się w
dokumentację.
*************
Voila :D Ah jak się cieszę, że napisałam
12-tkę. Sprawiła mi wiele kłopotów, więc może nie być idealna. Jednak starałam
się. Tyle rzeczy miało miejsce w ciągu ostatniego miesiąca, że ciężko było
napisać coś wcześniej. Mam jednak cichą nadzieję, że nie zawiodłam Was.
Podziękowania dla BlackRose, która stała nade mną z biczem :P :P W innym
wypadku wątpię czy bym dziś skończyła rozdział.
Od razu mówię, iż nie wiem kiedy
będzie 13-tka i jaka ona będzie. Wszystko zależeć będzie od czasu a tego
ostatnio mi brakuje. W dodatku mam książkę do przeczytania, muszę poprawić
projekt na zaliczenie i w końcu zacząć
się uczyć na egzamin z mikroekonomii, który mam pod koniec maja a czas goni.
Już Was nie zanudzam. Życzę miłego czytania
i do zobaczenia. W razie ochoty zrugania mnie, bądź „molestowania” pytaniami,
oskarżeniami itp. Itd. wiecie gdzie mnie szukać :P fanpage na facebook’u albo
shoutbox na ss.
Do zobaczyska. Buziaki :*
No cóż :D sytuacja nabiera tempa i wreszcie była jakakolwiek akcja SasuSaku, a nie tylko półsłówka. XD Ej, z jakim biczem, z jakim biczem... zwykły sznurek, którego miałam użyć, w razie nieterminowości :P
OdpowiedzUsuńPrzyjemne i lekkie. Szkoda mi tego Naruciaka. Ten Sas to totalny kretyn i pierdoła.
Sakura - miszcz.
No po prostu mega, ale się uśmiałam jak na Uchihę najeżdżała przy Uchihah :D hehehe ubaw po pachy.
Fajny szantażyk.
Mogła powiedzieć : albo przeczytasz, albo cię zabiję :D ubarwiłoby postać Saki - terminatora :P
Where is Hinata? O.O
Fajnie fajnie...
Na razie - dam ci spokój... ale znowu zwlekaj a znajdę i zmuszę do pracy z biczem....
Całuski :*
A ja tu nie mam prawie zastrzeżeń do tego rozdziału. ;D Oprócz jego długości, ugh! =.="
OdpowiedzUsuńJak zwykle żeś przerwała w "odpowiednim" momencie... Nic, tylko cię trzepnąć. xD
Sasuke się wręcz zakochał w tych samochodach. ;-; Tak romantyczna ta scena w samochodzie była, kiedy mógł jej dotknąć... Poczuć ją... Spędzić z nią czas i znowu doświadczyć tego cudownego uczucia. Znowu na nią spojrzeć, musnąć ją opuszkami palców... No wiesz, tę kierownicę.
Oby Sasuke się zgodził na te badania. Mam dylemat: albo się zgodzi, ale będzie sprawiał problemy, albo się nie zgodzi i ktoś go przekona - ale i tak będzie sprawiał problemy. xD
Krótki rozdział z Twojej strony, to i krótki komentarz masz ode mnie. Pff. ;p
Pozdrawiam~! ;3
W końcu Sakura and Sasuke ! Jej długo kazałaś nam czekać. Może coś między nimi "zakwitnie" podczas rehabilitacji...Szkoda mi Blondyna ...Sas jak by tu ująć ? A tak .. Prostolinijny dupek i cham. Czekam na więcej bo co tu gadać ? Masz swoją fabułę a nam pozostaje czekać ...Pozdrawiam i powodzenia na Egzaminie; )
OdpowiedzUsuń"Prostolinijny dupek i cham" - haha, mój miszcz. xD
UsuńPiszę to na każdym blogu który mam w zakładce ulubione więc
OdpowiedzUsuńNie wiem czy gdzieś tu pisałam adres bloga ale został on zmieniony na http://to-nie-jest-proste.blogspot.com/
Cześć, właśnie niedawno udało mi się trafić na Twojego bloga i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał :) Pisz tak dalej i mam nadzieje, że niedługo pojawi się nowy rozdział, bo zżera mnie ciekawość :P Pozdrawiam cieplusio i życzę weny :)
OdpowiedzUsuńKurczę opowiadanie jest boskie wybacz że dopiero teraz zaczęłam komentować ale zwykle pisanie komentarzy mi nie idzie ;D więc jakoś zebrałam się na odwagę jestem bardzo ciekawa kiedy pojawi się nowy rozdział ;* mam nadzieję że nie długo
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny ;D!